Wakacyjna kosmetyczka

Pakowanie to jedna z mniej lubianych przeze mnie czynności. Zawsze boję się, że o czymś zapomnę. Nawet skrupulatnie przygotowana lista rzeczy, nie jest w stanie pomóc mi nad tym zapanować. Korzystając z okazji, że jutro wyjeżdżam na urlop do Włoch, postanowiłam pokazać Wam, co zabieram ze sobą.

DSC00614-001

Zacznę od rzeczy oczywistych i obowiązkowych, jak balsamy do opalania. Zabieram ze sobą filtry SPF 50 oraz 30. Mam bardzo jasną karnację, dlatego muszę wyjątkowo uważać, by nie poparzyć skóry. Na wszelki wypadek zaopatrzyłam się również w nawilżający balsam po opalaniu, który działa nawilżająco i łagodząco.

DSC00619-001

Jeśli chodzi o pielęgnację włosów i ciała – spakowałam absolutne minimum. Szampon Dove, który przelałam oczywiście do mniejszej buteleczki, żel+oliwka pod prysznic Lirene (świetny produkt, zwłaszcza na lato), szczotkę kompaktową Tangle Teezer i gumkę do włosów Invisibobble, odżywkę Gliss Kur oraz antyperspirant Lady Speed Stick.

DSC00620-001

Teraz przejdę do pielęgnacji twarzy i ust. Wśród tych kosmetyków nie mogło zabraknąć mojego ulubionego olejku Magic Rose Evree, kremu na noc i na dzień Tołpa (jak widać na zdjęciu już niedługo się skończą, ale to dobrze, bo dzięki temu zajmują mniej miejsca), płynu micelarnego do twarzy i oczu Tołpa w pomniejszonej wersji i żelu do mycia twarzy Dermedic – również w niewielkim wydaniu. Zebrałam ze sobą też krem pod oczy Avon i produkty ochronne do ust – pomadę BEBE oraz balsam Lip Conditioner MAC.

DSC00623-001

I na koniec jeszcze kosmetyki kolorowe. Podczas wyjazdu ich stosowanie postaram się ograniczyć do minimum, jednak dla własnego komfortu psychicznego oraz w razie bardziej uroczystych wyjść wolę mieć je ze sobą. Wśród nich nie mogło zabraknąć: kremu BB Bell oraz kremu CC Oriflame (choć ten zabrałam tylko z uwagi na jego mocny, jak na tego typu produkty, filtr 30 SPF), mojego ulubionego korektora Bell, pudru Anti-Shine Powder Kryolan + pędzelka Hakuro do nakładania go, pudru w kompakcie Bell, tuszu do rzęs Volume Million Lashes L’oreal, różu Bourjois, eyelinera Eveline oraz pomadek kolorowych do ust: Golden Rose, MAC oraz Rimmel.

DSC00626-001

To już wszystko, co chciałam Wam pokazać. Celowo pominęłam podstawowe produkty higieniczne typu szczoteczka i pasta do zębów, maszynka do golenia czy chusteczki higieniczne itd., gdyż uznałam, że pokazywanie tego nikogo nie zainteresuje.
Mam nadzieję, że o żadnym niezbędnym kosmetyku nie zapomniałam, a jeśli tak, to liczę na to, że ktoś zdąży mi jeszcze przypomnieć o tym w komentarzu. Podczas mojego urlopu niestety nie będą pojawiać się nowe wpisy, ale po moim powrocie postaram Wam się to wynagrodzić.

A Wy lubicie się pakować? Jakie kosmetyki zabieracie ze sobą na wakacje?

Reklamy

Projekt denko – kwiecień/maj

Do tej pory pokazywałam Wam tylko moje zakupy. Jednak, ponieważ mieszkam w małym mieszkaniu, aby pojawiło się miejsce na nowe produkty, muszę wcześniej, a przynajmniej powinnam, zużyć te „stare”.

Nie planowałam jeszcze w tej notce pokazywać Wam projektu denko, ale ponieważ ostatnio kosmetyki, których używam zmówiły się przeciwko mnie (wszystkie w tym samym czasie zaczęły się kończyć), po części zostałam do tego zmuszona.

Zatem, żeby nie przeciągać przedstawiam Wam używane przeze mnie w ostatnim czasie produkty, których na szczęście bądź nie (o tym za chwilę) żywot dobiegł końca.

1

 

Na pierwszy ogień pójdą dwa produkty do włosów:

  • Szampon Diplona Professional zwiększający objętość – początkowo wydawał się hitem, jednak po dłuższym stosowaniu okazał się porażką. Włosy po nim na pewno nie miały więcej objętości, a dodatkowo bardzo szybko się przetłuszczały. Nie mogłam doczekać się, aż w końcu się skończy (a trzeba przyznać na moje nieszczęście, że był bardzo wydajny). Nie sprawdził się ani u mnie, ani u mojego narzeczonego, który nie jest aż tak wymagający, co do szamponów, jak ja.

2

  • Kuracja „Gładkość jedwabiu” AVON do włosów trudnych do ułożenia – jak możecie zauważyć na zdjęciu w ostatnim czasie zużyłam 2 opakowania (a wcześniej znacznie więcej). Bardzo lubię ten produkt i na pewno kupię go ponownie. Najbardziej doceniam to, że zdecydowanie ułatwia rozczesywanie, zostawiając włosy przyjemne w dotyku i ładnie pachnące. Szkoda tylko, że tak szybko się kończy (choć nakładam go na same końcówki).

Teraz prześwietlimy produkty do twarzy i ciała:

4 3

  • krem nawilżający matujący 25+ Ziaja na dzień – mimo, że 25 lat jeszcze nie mam, to krem ten sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Ma nawilżać oraz matować i to właśnie robi. Jest „lekki”, więc idealnie nadaje się pod makijaż. Do tego możemy dostać go w niskiej cenie. Czy sięgnę po niego ponownie? Na pewno tak.

10

  • krem bionawilżający do cery tłustej i mieszanej Ziaja – produkt podobny do opisywanego wyżej, ale nie daje matowego wykończenia. Również fajnie sprawdza się pod makijaż.

6

  • krem na noc Normacne Dermedic – kosmetyki Dermedic bardzo lubię i choć krem ten nie ma najprzyjemniejszego zapachu, jestem zadowolona z jego działania. Łagodzi podrażnienia, nawilża i regeneruje skórę. Zauważyłam, że przyczynia się do redukcji niedoskonałości, ale niestety nie eliminuje ich całkowicie. Bardzo możliwe, że jeszcze do niego wrócę. 11Teraz, żeby dostarczyć mojej cerze trochę różnorodności testuję polecany mi przez Was krem Tołpa. Nie wiem czy pamiętacie, ale obecnie w Hebe jest promocja do -30% na wszystkie dermokosmetyki, także warto skorzystać.
  • podkład Revlon Colorstay – jak wiecie z poprzedniej notki, na jego miejsce mam już kupiony następny. Podkładowi Revlon już długi czas pozostaję wierna, chociaż nie ukrywam, że nieustannie testuję również jego konkurencje.
  • błyszczyk Sephora gloss ultra brillance – bardzo fajny i dosyć trwały produkt. Nawilża, świetnie się rozprowadza i ładnie pachnie. Minus oczywiście za uczucie „lepkich” ust.

8

  • róż z jedwabiem i wit. E Wibo – jak dla mnie niestety przeciętny. Nie trzyma się długo na twarzy. Daje delikatne, ledwo widoczne wykończenie. Na plus na pewno muszę zaliczyć cenę, matowy efekt wykończenia i wydajność (nie mogłam doczekać, aż się skończy). Nie wiem dlaczego, tak dużo osób go chwali. Może moja negatywna ocena wynika z tego, że przy różu Bourjois, który uwielbiam, produkt Wibo prezentuje się po prostu kiepsko.
  • maska regenerująca do twarzy liście zielonej oliwki Ziaja – świetna! Doskonale nawilża, ładnie pachnie, jest tania i bardzo wydajna (wystarczy na 2-3 użycia). Na pewno jeszcze do niej wrócę.
  • antyperspirant Dave invisble dry – dezodoranty Dove to jedne z moich ulubionych, często po nie sięgam. Ten zgodnie z informacją od producenta nie zostawia białych śladów, jednak 48h to na pewno nie wytrzymuje.

9

To już koniec mojej całkiem sporej listy zużyć kosmetycznych. Jestem ciekawa, czy któraś z Was stosowała jakiś z pokazanych przeze mnie produktów. Jeśli tak, koniecznie dajcie znać co o nim sądzicie.